Wrocławianin z wyboru


Ks. Józef Swastek

Semper  fidelis

Ksiądz infułat profesor zwyczajny dr hab. Jan Krucina należy do największych erudytów, jakich poznałem w swym długim już życiu. Jest też znakomitym mówcą i kaznodzieją. Do publicznych wystąpień jest zawsze dobrze przygotowany. Nie posługuje się w czasie przemówień żadnymi ściągami. Nie należy do ludzi medialnych. Nie chce błyszczeć. Nie szuka taniej popularności.

Włada biegle kilkoma językami. Ta znajomość obcych języków daje mu klucz do obcojęzycznej literatury. W jego prywatnej bibliotece przeważa literatura obcojęzyczna.

Należy też do wybitniejszych uczonych i zasłużonych kapłanów archidiecezji wrocławskiej na przestrzeni jej przeszło tysiącletniej historii.

Diecezję wrocławską rozsławili w świecie ludzie tej miary, co ks. profesor Witelon /ok. 1230 – ok. 1314/ największy astronom przed Mikołajem Kopernikiem /+ 1543/, ks. prof. Hubert Jedin /1900-1980/ wybitny historyk światowej sławy, autor najlepszej dotąd historii Soboru Trydenckiego /1545-1563/ oraz Sługa Boży bp Nanker /+ 1341/.

Nauka nie wyziębiła mu nigdy serca. Ma łatwość w nawiązywaniu kontaktów nie tylko naukowych, ale i towarzyskich. Jest wiernym w przyjaźni. Janka Krucinę poznałem w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w 1957 roku. Chodziliśmy razem na łączone wykłady. Był bardzo uważnym studentem. Czasem zabierał głos na wykładach. Mówił zawsze zwięźle i treściwie. Pełnił zaszczytną rolę dziekana alumnów. Organizował kleryckie sympozja naukowe, z udziałem przełożonych, w czasie których występował zawsze z referatem naukowym. Już wówczas podziwialiśmy jego erudycję, znajomość polskiej literatury i zatroskanie o Kościół. Święcenia kapłańskie przyjął w dniu 21 VI 1959 r. z rąk bpa dra Bolesława Kominka. Ja zaś otrzymałem święcenia prezbiteratu w dniu 14 VIII 1960 r. przez posługę bpa prof. dra Andrzeja Wronki, jednego z najwybitniejszych liturgistów polskich.

W latach sześćdziesiątych XX wieku miałem szczęście poznać z autopsji strony rodzinne Janka Kruciny oraz Edka Góreckiego. Rozmawiałem nawet z matką Janka Kruciny i krewnymi Edwarda Góreckiego, obecnie profesora Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu. Podziwiałem jej piękną polszczyznę oraz gorący patriotyzm. Odznaczają się nim wszyscy zaolziańscy Polacy.

W latach sześćdziesiątych odwiedzałem brata mojej mamy Michała Majdę, który ożenił się z Czeszką Anną i mieszkał w Šenovie (powiat Frydek Mistek). Poznałem wtedy bliżej księży: Władysława Marciniaka, proboszcza z Noveho Bohumina, ks. Emila Sosnę z Šenova oraz ks. Josefa Hołka. Znali oni doskonale Janka Krucinę i byli dumni z tego, iż mogli go nazywać swym dobrym przyjacielem. Poznałem jeszcze kilku innych księży czeskich. Wszyscy byli do mnie życzliwie usposobieni. Z niektórymi z nich pielgrzymowałem do czeskich sanktuariów maryjnych z Hostynem na czele.

Styl życia religijnego katolików na Zaolziu jest bliźniaczo podobny do stylu życia religijnego i duszpasterstwa na Śląsku. Mieszkańcy Zaolzia – to ludzie dobrzy, szlachetni, gościnni, pobożni. Przed niedzielnymi Mszami zbierają się w swych kościołach i śpiewają melodyjne pieśni. Również i po Mszy św. dużo się modlą i śpiewają. Podobnie uczestniczą w Mszach świętych w dnie powszednie. Na co dzień posługiwali się w latach sześćdziesiątych XX wieku mową zbliżoną do śląskiego dialektu. Nie miałem żadnej trudności w rozmowie z nimi. Proboszcz w Šenovie – Emil Sosna, choć był Czechem z pochodzenia, znał doskonale język polski i niemiecki.

Należy tu nadmienić, iż cały Śląsk od około 990 roku wszedł w skład państwa polskiego. Od około 1335 roku większość księstw śląskich znalazła się pod władzą Czech. W 1526 r. Śląsk znalazł się pod berłem Habsburgów. W XVIII wieku w wyniku trzech wojen między monarchią Habsburgów /w latach 1740-1742, 1744-1745, 1756-1763/ a Prusami  większość terytorium Śląska znalazła się pod władzą Prus. Przy Austrii – pod władzą Habsburgów – znalazły się tereny dawnego księstwa cieszyńskiego oraz południowe terytoria księstw: opawskiego, karniowskiego i nyskiego. Pomimo odpadnięcia ziem śląskich od Polski pamięć o polskości tej dzielnicy nigdy nie wygasła. Jednakże polskość miała na Śląsku – na przestrzeni dziejów – znacznie wyższą cenę niż w innych regionach Polski.

Na terytorium tej części Śląska, która znalazła się w wyniku wojen prusko-austriackich w cesarstwie austriackim, utworzono osobną administrację kościelną. Zarządzał nią wikariusz generalny ordynariusza wrocławskiego. Na tym terenie znajdowało się około 90 parafii. Kandydaci do kapłaństwa z tej części Śląska kształcili się w latach 1899 – 1940 w Wyższym Seminarium Duchownym w Widnawie, prowadzonym przez rektora, ojca duchownego i siedmiu profesorów. Rektorem był Polak – ks. prof. Ludwik Wrzoł. W 1940 r. gmach seminaryjny w Widnawie przejął Wehrmacht i umieścił w nim oficerów francuskich, którzy byli jeńcami wojennymi. W dniu 1 IX 1945 r. wikariusz kapitulny archidiecezji wrocławskiej ks. dr Ferdynand Piontek w ostatnim dniu swych rządów, to jest 1 IX 1945 roku ustanowił ks. prał. Franciszka Onderka, rezydującego w czeskim Cieszynie, wikariuszem generalnym dla śląskiej części archidiecezji wrocławskiej, która znalazła się na terytorium Czechosłowacji. Dnia 26 VI 1947 r. papież Pius XII ustanowił na tym terenie samoistną administrację apostolską. Podporządkował ją bezpośrednio Stolicy Apostolskiej. Ks. Franciszek Onderek otrzymał wówczas tytuł administratora apostolskiego z uprawnieniami biskupa rezydencjalnego z prawem używania mitry i pastorału. Papież Paweł VI w dniu 30 XII 1977 r. bullą „Praescriptionem sacrosancti” wszystkie parafie należące od 1 IX 1945 r. do administracji apostolskiej w czeskim Cieszynie włączył do archidiecezji ołomunieckiej.

Śląsk Cieszyński wraz ze Śląskiem Opawskim tworzył pod względem politycznym tzw. Śląsk austriacki. Jego stolicą była Opawa. Działał w niej Sejm Śląski i urzędował prezydent krajowy.

W świetle spisu ludności dokonanego w 1910 r. Polacy na Śląsku Cieszyńskim stanowili 55% ludności. Czechów było 27% a Niemców 18%. Polacy przeważali w powiatach: frysztackim i cieszyńskim. W powiecie frydeckim było 14% Polaków.

Pod względem wyznaniowym dominowali katolicy. Liczyli oni 75% mieszkańców. Ewangelików było 21,5%. Byli oni w większości polskiej narodowości. Gdy kończyła się pierwsza wojna światowa i zarysował się zmierzch wielonarodowej monarchii habsburskiej, polscy działacze z ks. Józefem Londzinem (Związek Śląskich Katolików), Tadeuszem Regerem (Polska Partia Socjalno-Demokratyczna) i Janem Michejdą (Polskie Zjednoczenie Narodowe, zrzeszające głównie ewangelików) podjęli 12 X 1918 r. rezolucję o przynależności całego Śląska Cieszyńskiego do Polski a 19 X 1918 r. powołali Radę Narodową Księstwa Cieszyńskiego. Czesi dążyli w tym samym czasie do przyłączenia całego Śląska Cieszyńskiego do własnego państwa. Polska zaistniała na mapie europejskiej dopiero w dniu 11 XI 1918 r. Nie miała ustalonych granic. W latach 1919-1920 zawisło nad nią śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony komunistycznego rządu Włodzimierza Lenina, który po trupie Polski chciał upowszechnić rządy komunistyczne w całej Europie zachodniej. Tę ciężką sytuację odrodzonej Polski wykorzystali Czesi dla swych celów. W latach 1918-1920 doszło do zbrojnego konfliktu polsko-czeskiego na terytorium Śląska Cieszyńskiego. W czasie jego trwania zginęło od 200 do 400 osób. Stosunki polsko-czeskie, dotąd przyjazne, uległy oziębieniu.

W wyniku decyzji Rady Ambasadorów z dnia 28 VII 1920 r. Polska otrzymała część Śląska Cieszyńskiego (słabiej uprzemysłowioną) zamieszkałą przez około 94 000 Polaków (67,5%), 2000 Czechów (1,7%) i 43 000 Niemców (30,7). Natomiast powstała w 1918 roku Czechosłowacja otrzymała całe karwińskie zagłębie węglowe oraz huty (w tym najważniejszą hutę w Trzyńcu) oraz połączenie kolejowe ze Słowacją. Na tym terenie mieszkało w 1918 r. 140 000 Polaków (48,6%), 113 000 Czechów (39,5%) i 34 000 Niemców (11,9%). Odtąd przyznane Czechosłowacji tereny powiatu frysztackiego i cieszyńskiego zaczęto nazywać Zaolziem. Polska ludność na Zaolziu z wielkim bólem przyjęła decyzję Rady Ambasadorów. Na tym bowiem terenie znajdowały się najbardziej aktywne ośrodki polskiego życia narodowego.

Na tym też terenie w Darkowie koło Karwiny przyszedł na świat w dniu 14 X 1928 r. Jan Krucina w polskiej, bardzo religijnej, rodzinie górniczej. Obok szlachetnych rodziców duży wpływ na jego formację duchową wywarł ks. Józef Nowak, znakomity kaznodzieja, katecheta i spowiednik. To jemu w dużej mierze zawdzięcza Janek Krucina powołanie kapłańskie. W czasie drugiej wojny światowej przez okres pięciu lat ks. Józef Nowak przebywał w obozach hitlerowskich w Guzen i Dachau. Po powrocie z tych obozów pracował we frysztackiej parafii do 1961 roku. Następnie przez okres 32 lat pracował w Widnawie w charakterze proboszcza. Szanowali go tak polscy, jak i czescy oraz niemieccy katolicy. Święcenia kapłańskie przyjął on z rąk świątobliwego arcypasterza archidiecezji wrocławskiej – kardynała metropolity Adolfa Johannesa Bertrama, niedościgłego wzoru dla wszystkich biskupów. Janek Krucina przyjął przez jego posługę sakrament bierzmowania. W 1947 r. złożył w polskim gimnazjum w Orłowej, prowadzonym przez Macierz Polską, egzamin dojrzałości. Następnie podjął studia teologiczne na Wydziale Teologicznym imienia św. Cyryla i Metodego Uniwersytetu Ołomunieckiego imienia Palackeho. Formację do kapłaństwa otrzymywał w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Ołomuńcu. Nie dane mu jednak było ukończyć studiów teologicznych w Ołomuńcu. Sytuacja Kościoła katolickiego, która układała się normalnie do lutego 1948 r. uIegła – po puczu komunistów – gwałtownej zmianie. W wyniku tego puczu władzę Czechosłowacji objęli komuniści. Pragę opuścił wówczas (urzędujący w latach 1946-1948) internuncjusz papieski Servio Ritter. Władze komunistyczne przejęły w dniu 21 III 1948 r. majątek kościelny a w dniu 11 VI 1948 r. przejęły również prowadzone przez Kościół katolicki szkoły podstawowe i średnie, a następnie inne instytucje wychowawcze oraz katolickie szpitale. Powołano do istnienia w 1948 roku Urząd do spraw Wyznań, który objął kontrolą całokształt życia religijnego katolików. Był on właściwie urzędem do likwidowania wszystkich wyznań. Jego działalność regulowała wydana w dniu 14 X 1948 r. ustawa wyznaniowa.

Walkę z Kościołem katolickim prowadzono pod hasłem walki z „klerofaszyzmem”. Władze komunistyczne w Pradze ogłosiły Kościół katolicki za najniebezpieczniejszego wroga Czechosłowacji. Włóczono po sądach osoby duchowne i niewinnych ludzi.

Władze komunistyczne przekonywały oficjalnie społeczeństwo o swym pozytywnym stosunku do ludzi wierzących. W prasie pojawiały się artykuły o praworządności i państwie prawa. Przedstawiały one jednak hierarchię katolicką jako sługusów Watykanu. Za czytanie listu pasterskiego biskupów z Czech i Słowacji wystosowanego do wiernych w czerwcu 1949 roku groziły więzieniem. Izolowano hierarchię katolicką od proboszczów i wiernych. Tworzono organizacje katolickie powolne władzy komunistycznej. Władze państwowe w Pradze dążyły systematycznie do stworzenia Kościoła narodowego poprzez izolację go od Rzymu.

Spośród osób duchownych najbardziej znienawidzono zakonników i zakonnice. Zakony nazywano w materiałach partyjnych „pięścią uderzeniową” Kościoła. Dlatego też prezydent Czechosłowacji Klement Gottwald dnia 26 II 1950 roku uznał likwidację klasztorów męskich i żeńskich za nakaz chwili. Po tym jego przemówieniu, w marcu 1950 roku rozpoczęły się procesy pokazowe zakonników o szpiegostwo na rzecz Watykanu, o terroryzm oraz o przygotowywanie zbrojnego powstania przeciwko władzy ludowej. Następnie sekretarz generalny Komunistycznej Partii Czechosłowacji Rudolf Slánský wydał instrukcję o likwidacji klasztorów męskich na dzień 13 IV 1950 r. o godzinie 22.00. Zakonnikom dano 10 minut czasu na spakowanie osobistych rzeczy. W czasie tej akcji z 13 na 14 IV 1950 r. umieszczono 2192 zakonników w obozach koncentracyjnych. Przedstawiciele władz komunistycznych w zlikwidowanych klasztorach robili rewizje w poszukiwaniu broni i materiałów antypaństwowych. Jesienią tegoż roku dokonano w podobny sposób likwidacji wszystkich klasztorów żeńskich. W 1952 r. sekretarz generalny partii Rudolf Slánský (właść. R. Salzmann) został powieszony w wyniku walk frakcyjnych w partii. W 1950 roku zlikwidowano wszystkie seminaria duchowne. Na ich miejsce erygowano dwa seminaria duchowne: jedno dla Czech, utworzone w Pradze; zostało następnie przeniesione do Litomierzyc, a drugie dla Słowacji założono w Bratysławie. Miały one prawo przyjmowania w ciągu roku około 20 kandydatów. Janek Krucina, kierując się wytycznymi swego arcypasterza metropolity morawskiego Josefa Matochy nie podjął – po likwidacji Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Ołomuńcu – studiów w Pradze. Rok 1950 był dla niego bardzo trudnym okresem w życiu. Nie mógł ani studiować ani pracować dla Kościoła jako nauczyciel religii. Najpierw pracował przy murarce w Dolne Suchej, potem w Orłowej, a następnie przez okres sześciu lat pracował przy budowie rozległego osiedla. Opanował teorię budownictwa. Z latami jego rola rosła. Zatrudnił do pracy księdza unickiego ze Słowacji Jana Semana. Dzięki niemu mógł z kilkoma jeszcze osobami przyjmować codziennie Komunię św.

W tym trudnym dla niego okresie życia zapisał jedną z najpiękniejszych kart swej służby swemu Narodowi. Wpisał się w historię Polaków na Zaolziu jako utalentowany działacz Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego (PZKO). Była to jedyna polska organizacja, na której działalność wyraził zgodę czeski rząd. PZKO miał swoje koła niemal w każdej gminie. Liczył ponad setkę organizacji. Janek Krucina został przewodniczącym PZKO w rodzinnym Darkowie. Za jego kadencji znacznie zwiększyła się liczba członków tej organizacji. Jako prezes tego koła w Darkowie wszedł do zarządu PZKO w Karwinie a następnie do zarządu głównego w Cieszynie.

Na tych stanowiskach chciał służyć swym rodakom i ewangelizować ich. W Darkowie koło PZKO liczyło, za jego kadencji, ponad 400 osób. Rozwijało ono bogatą i różnorodną działalność kulturalno-oświatową. Dysponowało własną świetlicą, gdzie wygłaszano referaty. Posiadało bogatą bibliotekę. Działał przy tym kole chór mieszany. Należące do tego koła w Darkowie niewiasty uczyły się sztuki haftowania, gotowania, szycia i robót kobiecych. Kierowane przez niego chóry występowały na Mszach świętych, na ślubach chórzystów i członków koła a także i na spotkaniach cywilnych. Bliski mi ks. Władysław Marciniak był pełen podziwu dla jego inwencji i różnego rodzaju pomysłów.

Po przybyciu do Polski Wrocław stał się dla Janka Kruciny centrum polszczyzny, „gdzie się mógł napić i nadyszeć ojczyzny”. Kluczem do serc jego rodaków we Wrocławiu była cnota pokory i bezpośredniości w relacjach personalnych. Łatwo przechodził nawet z dużo młodszymi od siebie seminarzystami na „ty”. Tę postawę zachował również w czasie, gdy piastował ważną funkcję dziekana księży studentów w Konwikcie Księży Studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Zaimponował wówczas swą kulturą duchową i erudycją ks. dyrektorowi prof. dr. Wincentemu Granatowi – obecnie już Słudze Bożemu – oraz ks. doc. dr. hab. Edwardowi Kopciowi, wykładowcy apologetyki na KUL. Ks. prof. E. Kopeć z ks. infułatem – dziekanem Kapituły Metropolitalnej we Wrocławiu i proboszczem oleśnickim oraz dziekanem dekanatu oleśnickiego mgrem Franciszkiem Sudołem w Oleśnicy bardzo ciepło wyrażał się o ks. Janie Krucinie, o jego umiejętnościach badawczych, inteligencji i wzruszającym patriotyzmie. Zapowiadał, że jest on wschodzącą gwiazdą na firmamencie wrocławskiego nieba. Trzeba powiedzieć, iż nie pomylił się.  Zasługi ks. prof. dra hab. Jana Kruciny w dziedzinie nauki katolickiej i organizacji studiów teologicznych w stolicy Śląska – Wrocławiu są wielkie i obecnie jeszcze trudne do pełnej oceny. Cieszył się jego sukcesami naukowymi i organizacyjnymi we Wrocławiu jego dawny profesor ks. bp prof. dr hab. František Tomašek, początkowo – po odejściu abpa J. Berana do Rzymu – administrator apostolski arcybiskupstwa praskiego a od 30 XII 1977 r. arcybiskup metropolita praski oraz prymas Czech (mianowany 24 V 1977 kardynałem in pectore). Dzięki rekomendacji ks. prof. Jana Kruciny bp prof. F. Tomašek, władający piękną polszczyzną, umożliwił mi korzystanie w 1969 r. ze zbiorów Archiwum Archidiecezjalnego w Pradze (na Hradčanach). Obdarzył mnie najwyższym zaufaniem w ich korzystaniu. Nie byłem ograniczony w badaniach czasowo. Dzięki poleceniom abpa Bolesława Kominka, jego poparciu, także finansowemu, oraz rekomendacji ks. prof. Jana Kruciny miałem otwartą drogę do archiwów zza żelaznej kurtyny. W czasie pobytu poza krajem nie brakowało mi nigdy pieniędzy na cele badawcze. W czasie kwerendy archiwalnej w Wiedniu miałem zapewniony na dłuższy okres czasu – dach nad głową. Mieszkałem w słynnym „Janineum”, kierowanym przez niezwykle usłużną i dobrą Lony Glaser, pracownicę Kurii Metropolitalnej w Wiedniu. Zastępowała ona polskim uczonym przebywającym w Wiedniu troskliwą matkę.

W 1963 r. ks. Jan Krucina został sekretarzem abpa Bolesława Kominka i referentem duszpasterskim. Nie zerwał jednak z lubelską uczelnią. W latach 1965-1979 był pracownikiem naukowym na KUL-u. Towarzyszył jako sekretarz abpowi B. Kominkowi, który był często zapraszany na Katolicki Uniwersytet Lubelski z wykładami na sympozja naukowe, rocznicowe uroczystości. Spotykał się czasami z księżmi studentami KUL w refektarzu Konwiktu Księży na wykładach połączonych z dyskusją na aktualne tematy Kościoła powszechnego.

Ranga naukowa ks. J. Kruciny wzrosła po uzyskaniu doktoratu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w 1965 roku a jeszcze więcej po przeprowadzonej w 1972 r. habilitacji. Do 1969 r. miałem możność spotykania się z nim w lubelskiej uczelni. Były to zazwyczaj krótkie spotkania, ale dla mnie bardzo ważne.

Po uzyskaniu doktoratu z historii Kościoła na KUL w październiku 1968 r. spotkałem w roku następnym w Oleśnicy Śląskiej abpa Bolesława Kominka, który mi oświadczył, że zamianuje mnie niebawem sekretarzem Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu oraz jego wykładowcą. Powiedział mi, że na tym stanowisku mam ściśle współpracować z ks. prof. Janem Kruciną i że mam zamieszkać w gmachu Arcybiskupiego Seminarium Duchownego. Proboszcz parafii św. Jana Ewangelisty w Oleśnicy Śląskiej a zarazem dziekan oleśnicki ks. mgr Franciszek Sudoł był wielkim przyjacielem arcybiskupa Bolesława Kominka oraz jego sekretarza ks. prof. Jana Kruciny. Był również utalentowanym duszpasterzem i człowiekiem wielkiej prudencji pastoralnej. Dzięki niej udało mu się w czasach zniewolenia komunistycznego odbudować zniszczony kościół św. Trójcy oraz zorganizować w odbudowanym przy nim gmachu salki katechetyczne. Z nikim nie zadzierał. Respektem darzyły go nawet miejscowe władze administracyjne. Abp Bolesław Kominek zamianował go członkiem i dziekanem Kapituły Metropolitalnej we Wrocławiu. Miał on prawo jako infułat posługiwania się w czasie nabożeństw mitrą i pastorałem.

Wielkim szacunkiem darzył go również następca abpa (od 1973 r. kardynała) Bolesława Kominka – kardynał dr Henryk Gulbinowicz, arcybiskup metropolita wrocławski w latach 1976-2004.

Erygowany dnia 22 II 1968 roku przez rzymską Kongregację do spraw Seminariów i Uniwersytetów Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu był kontynuacją erygowanego w 1964 r. Akademickiego Studium Teologicznego. Jego organizatorem a zarazem pierwszym rektorem był bp prof. dr Paweł Latusek, hierarcha niezwykle zasłużony dla partykularnego Kościoła w Opolu, człowiek wielkiej dobroci i wielkiego serca, opromieniony chwałą wielkiego męczeństwa za Kościół w Opolu. Za wierność Kościołowi został wtrącony w 1950 r. do ciężkiego więzienia w Opolu i poddany nieludzkim torturom. W więzieniu stracił zdrowie. Nigdy go już nie odzyskał. Zmarł w 63 roku życia we Wrocławiu po ciężkich schorzeniach. Jemu zawdzięczam studia na KUL. Na stanowisku sekretarza Papieskiego Wydziału Teologicznego organizowałem w maju 1970 r. uroczystości związane z 25-leciem polskiego życia religijnego na zachodnich i północnych ziemiach Polski. Miałem wtedy, wraz z ks. prof. J. Kruciną, okazję do rozmów z biskupami czeskimi: F. Tomaškiem z Pragi oraz ordynariuszem litomierzyckim bpem S. Trochtą. Po objęciu w 1970 roku funkcji rektora Arcybiskupiego Seminarium Duchownego i Papieskiego Wydziału Teologicznego przez ks. prof. J. Majkę ks. Krucina został prorektorem, ja zaś pełniłem jeszcze w latach 1970-1972 funkcję prefekta kleryków. Poczytuję sobie za wielkie szczęście, iż dane mi było pracować w Arcybiskupim Seminarium Duchownym z mymi rodakami: ks. lic. Józefem Pazdurem, ojcem duchownym kleryków a od 1984 r. biskupem pomocniczym we Wrocławiu i ks. prof. Władysławem Bochnakiem, dyrektorem administracyjnym Papieskiego Wydziału Teologicznego, moderatorem w Seminarium Duchownym oraz pracownikiem Kurii Metropolitalnej. Wybudował on w latach 1975-1981 okazały Dom Księży Emerytów im. bł. Jana XXIII we Wrocławiu a w Legnicy, gdzie obecnie pracuje /od 1988 r./, uzyskał on od dowództwa władz sowieckich w Legnicy tzw. Dom Oficera i gmach księgarni radzieckiej na cele planowanej diecezji legnickiej.

Bardzo bliską współpracę nawiązałem z ks. prof. J. Kruciną w 1988 r., gdy objął on funkcję rektora Papieskiego Wydziału Teologicznego po przejściu na emeryturę ks. rektora Józefa Majki. Na jego wniosek członkowie Rady Wydziału Papieskiego Wydziału Teologicznego wybrali mnie prorektorem Wydziału. Wybór, któremu przewodniczył Wielki Kanclerz Fakultetu Teologicznego – arcybiskup metropolita wrocławski kard. Henryk Gulbinowicz, był jednomyślny. Współpraca z Kruciną na tym stanowisku należy do najpiękniejszych okresów w moim życiu. Układała się ona harmonijnie. Obdarzył mnie wielkim zaufaniem. Często zastępowałem go w zjazdach rektorów wyższych uczelni. Z jego mandatu pełniłem jako prorektor funkcję opiekuna filii Papieskiego Wydziału Teologicznego w Gorzowie Wielkopolskim; godność dyrektora tej filii pełnił mój serdeczny przyjaciel – ksiądz prałat prof. dr hab. Roman Harmaciński, a po jego rezygnacji z tej funkcji biskup pomocniczy diecezji zielonogórsko-gorzowskiej – również mój wielki przyjaciel – bp Edward Dajczak, od 2007 r. ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. W Gorzowie Wlkp. oraz w Paradyżu odbywały się wówczas egzaminy magisterskie.

Za kadencji rektorskiej  ks. prof. J. Kruciny odbyła się translacja doczesnych szczątek księcia kardynała dra Adolfa Johannesa Bertrama, arcybiskupa metropolity wrocławskiego i przewodniczącego Fuldajskiej Konferencji Biskupów Niemieckich /1920-1945/ z cmentarza w Jaworniku, na którym spoczywał od dnia pogrzebu w lipcu 1945 roku, do archikatedry wrocławskiej. Tej radosnej chwili doczekał duchowy opiekun ks. rektora prof. Jana Kruciny ks. Józef Nowak. Darzył on księcia kard. A. Bertrama wielką sympatią i miłością za jego styl życia i duszpasterzowania oraz za ojcowski stosunek do polskiej ludności i to nie tylko w okresie sprawowania rządów kościelnych we Wrocławiu, ale i w czasie sprawowanej przez niego funkcji ordynariusza w diecezji Hildesheim /1906-19l4/. Troszczył się on wszędzie, aby duszpasterze znali język swych diecezjan i posługiwali się nim w spełnianiu funkcji pastoralnych i liturgicznych.

Ks. Józef Nowak cieszył się ogromnie, że mógł być użyteczny w tej translacji. Cieszył się również, że mógł towarzyszyć ks. kard. H. Gulbinowiczowi i swemu wychowankowi ks. rektorowi J. Krucinie na cmentarz w Jaworniku. Ekshumowane doczesne szczątki księcia kard. A. Bertrama przewieziono do kościoła św. Krzyża we Wrocławiu, gdzie w dniu 8 XI 1991 r. odbyła się Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem bpa lic. J. Pazdura. Drugą Mszę św. odprawił tego samego dnia – w godzinach wieczornych – metropolita koloński kard. dr Joachim Meisner. W dniu 9 XI 1991 r. trumnę z ciałem ś.p. księcia kard. A. Bertrama przenieśli z kościoła św. Krzyża do archikatedry wrocławskiej wrocławscy klerycy. Następnie przy licznym udziale wiernych, duchowieństwa, biskupów polskich – z kardynałami na czele – oraz niemieckich i czechosłowackich, przedstawicieli władz państwowych i korpusu dyplomatycznego, odbyły się główne uroczystości pogrzebowe pod przewodnictwem kard. Franciszka Macharskiego. Kazanie w czasie Mszy św. pogrzebowej wygłosił metropolita wrocławski – kard. H. Gulbinowicz, który nakreślił w nim sylwetkę duchową swego wielkiego poprzednika, żarliwego czciciela Matki Bożej i Świętych Pańskich oraz utalentowanego arcypasterza. Spoczął on w archikatedrze wrocławskiej, obok kardynała Bolesława Kominka, którego ks. rektor Jan Krucina był od 1963 aż do śmierci w dniu 10 III 1974 roku osobistym sekretarzem i przyjacielem.

Za kadencji rektorskiej ks. prof. Jana Kruciny Papieski Wydział Teologiczny we Wrocławiu uzyskał prawo przeprowadzania habilitacji i przewodów profesorskich. Zadecydowały  o tym w dużym stopniu – obok obiektywnych podstaw – niezwykła jego inteligencja, umiejętność załatwiania spraw trudnych, takt. Cechy te rzadko kiedy idą w parze. Bez ks. prof. Jana Kruciny dzieje Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu nie ma miałyby tak wspaniałej historii i tak wielkich osiągnięć dydaktyczno-naukowych.

W 1992 ks. prof. dr hab. Jan Krucina zrezygnował z kandydowania na nową kadencji, mimo jednomyślnego wyboru. Powody jego rezygnacji są znane tylko niektórym z jego najbliższych przyjaciół.

Zasługi ks. prof. zw. dra Jana Kruciny dla Polski, archidiecezji wrocławskiej są wielkie i obecnie trudne do obiektywnej oceny. Do historii archidiecezji wrocławskiej i polskiego Kościoła przejdzie on jako jeden z największych uczonych, organizatorów nauki katolickiej, kapłanów – społeczników i jako semper fidelis Deo, Ecclesiae et Patriae. Jasiu, Kochany Przyjacielu, Rektorze, Protonotariuszu Apostolski chcę Ci powiedzieć na zakończenie „dziękuję za Twe dobre serce i za wszystko, co dla mnie uczyniłeś”.